Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Płachty znikną tylko z mieszkań

Konrad Majszyk, Aleksandra Pinkas 15-06-2011, ostatnia aktualizacja 16-06-2011 13:50

Pozorowanie remontów, ustawianie billboardów „w oknach", zalepianie klatek schodowych. - Antyreklamowe przepisy można obejść - alarmują eksperci.

autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa

Butelka piwa wielkości kilku pięter na budynku Dipservice przy rondzie ONZ, samochód osobowy  rozmiarów Airbusa 380 na Universalu za Rotundą – tak wygląda dziś ścisłe centrum Warszawy. I w najbliższym czasie się to nie zmieni, mimo wchodzących w życie nowych regulacji uderzających w lobby reklamy zewnętrznej.

Reklamowe fortele

Najpóźniej w sobotę właściciele reklam wielkoformatowych powinni – pod groźbą kar finansowych – ściągnąć je z okien mieszkań.  Z tej okazji w Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano konferencję prasową.

– Pozbawienie mieszkańców widoku z okien jest nie do przyjęcia w żadnym cywilizowanym kraju – grzmiał wojewoda Mazowsza Jacek Kozłowski. – I to nawet jeśli mieszkańcy się na to godzą. Zgoda na wywieszenie reklamy jest często na nich wymuszona – tłumaczył.

Czy Warszawa zostanie w końcu uporządkowana? Eksperci studzą te nadzieje. Bo nowe regulacje dotyczą jedynie zakazu wieszania reklam na budynkach wielorodzinnych, jeśli nośniki ograniczają dostęp do światła dziennego.

– Po nowelizacji można zatem wieszać reklamy na budynkach bez żadnych ograniczeń dotyczących położenia, wielkości, grafiki, itd., byleby nie przesłaniać  okien mieszkańcom – mówi naczelnik miejskiego Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej Tomasz Gamdzyk. – Nie ma co liczyć, że to rozporządzenie uporządkuje sprawę reklam w przestrzeni publicznej – nie ukrywa.

Ministerstwo Infrastruktury tworzyło nowe przepisy w bliskiej współpracy z branżą reklamową. Efekt jest taki, że nośnikami reklam nadal mogą być biurowce, uczelnie, hotele itd. Jeśli komuś znowu przyjdzie do głowy pomysł  zasłonięcia reklamą linii lotniczych Dworca Centralnego – nie ma żadnych przeciwwskazań.

Na budynkach mieszkalnych reklamy też zostaną,  np. na klatkach schodowych i ścianach bez okien.  Ustawodawca przewidział możliwość umieszczenia reklamy na czas prac remontowych (wtedy i tak trzeba zasłonić elewację rusztowaniami, więc mieszkańcy mają  ograniczony dostęp do światła).

Miejscy urzędnicy obawiają się jednak, że to zachęta do prowadzenia fikcyjnych modernizacji budynków przez naciągane wpisy do dziennika budowy. Przykład – wieczna reklama wisi na „remontowanym" od lat 90. ubiegłego wieku hotelu Saskim przy pl. Bankowym (pod oknami wojewody Mazowsza).

– To mało prawdopodobne, ale teoretycznie wspólnota może np. stwierdzić, że chce by na ich budynku wisiała reklama, bo latem słońce za mocno świeci im w okna – przyznaje prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej Lech Kaczoń.

Dzwonić do nadzoru

Wojewoda o pomoc zwrócił się już do burmistrzów wszystkich dzielnic. – Liczę, że będą informować nas o nielegalnie wiszących reklamach – mówi Jacek Kozłowski.

Dzikie płachty można zgłaszać do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – tel. 022 326 15 10, mail: sekretariat@pinb.waw.pl.

Ile płacht reklamowych znajduje się na budynkach mieszkalnych? W Warszawie nikt nie prowadzi takich statystyk. – Mamy obecnie 30 spraw dotyczących usunięcia płacht  – mówi Andrzej Kłossowski z nadzoru budowlanego.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy