Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mazowieckie niebo w gębie

Marek Kozubal 03-07-2017, ostatnia aktualizacja 03-07-2017 00:00

O tym, że kuchnia Mazowsza ma się dobrze, nikt nie ma chyba już wątpliwości.

źródło: materiały prasowe

Ciągle jednak restauracji, które serwują regionalne potrawy, jest zbyt mało i szukać je trzeba, niestety w wielu przypadkach po omacku, jak ze świecą w ciemnym pomieszczeniu. Brakuje dobrego przewodnika po takich miejscach. Teraz takie miejsca wyszukuję, głównie czytając opinie na forach smakoszy.

Niedawno w konkursie organizowanym przez marszałka województwa mazowieckiego wyróżnionych zostało 15 producentów regionalnych produktów, a siedmiu otrzymało wyróżnienia. Tyle że aż 150 produktów zostało zgłoszonych do konkursu. Zaproszenie do Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Mazowsza otrzymało czterech nowych producentów. Podniebienia jury zachwyciły m.in. pączki BIO, kiełbasa krucha, faszerowany szczupak znad Plewki, chrzan na occie jabłkowym czy syrop z pigwowca, chleb żytnio-pszenny z Czernic Borowych, sójka wrzoska, smalec kurpsioski z dodatkiem ogórka kiszonego, pierś gęsia z Łysobyk, ser domowy z czarnuszką, trzepowski ser podpuszczkowy w ziołowej posypce, powidła śliwkowe z Jałowcem, miód faceliowy, ale także nalewka nadbużańska owocowa-mirabelka, miód pitny Kuroik dwójniak.

Niezwykle cieszę się, że coraz bardziej cenione są regionalne sery. Sery zagrodowe stają się kulinarną specjalnością Mazowsza, a liczba ich producentów jest coraz większa. Mazowsze od pewnego czasu na nowo odkrywa długą historię produkcji serów. Od lat popularnością cieszył się ser twarogowy z naturalnie ukwaszonego mleka. W okolicach Urzecza, a także wzdłuż Wisły produkcją serów typu gouda czy edamski zajmowali się m.in. osadnicy holenderscy.

Cenione są też produkowane na Mazowszu papryka czy miód kurpiowski, wiśnia nadwiślanka, jabłka grójeckie, które zdobyły unijny znak Chronione Oznaczenie Geograficzne.

Symbolem regionu stają się też wyborne nalewki, a receptury, na podstawie których powstają, sięgają XV wieku (inna, lepsza jest jednak jakość spirytusu, tym samym mniej dodaje się do nich aromatycznych przypraw). To napoje alkoholowe o smaku wiśni, tarniny, orzechów, malin. Moim zdaniem mogą się stać takim znakiem rozpoznawczym Polski jak piwo w Czechach albo porto w Portugalii.

Potrzebne jest jednak wsparcie państwa i na to szczególnie liczą producenci alkoholi. Nie ma systemu promowania tych produktów nie tyle w kraju, ile także za granicą, czy w dużych sklepach sieciowych. Biurokracja zabija drobnych producentów nawet w sytuacji, gdy chcą sprzedawać swoje produkty na lokalnych jarmarkach czy festiwalach kulinarnych. Samorządy żądają od nich zbyt wysokich opłat. Problemem jest np. zakup małej ilości opakowań produkowanych m.in. butelek do nalewek. Huty szkła wymagają bowiem zakupu wielkich ilości szklanych naczyń.

Nie mam wątpliwości, że dzisiejsi producenci coraz odważniej sięgają po tradycyjne przepisy i inspirują się regionalną kuchnią. I co istotne, dużą wagę przywiązują do jakości składników, które często pochodzą z ich własnych gospodarstw, ogrodów czy sadów.

Krok pierwszy został więc zrobiony, produkty są wyśmienite. Teraz trzeba je promować. Sposób jest tylko jeden – wstawić do sklepu albo dać możliwość zamówienia w restauracji, barze, karczmie lub cukierni.

"Rzeczpospolita"