Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Halicki w drodze do ratusza

Zuzanna Dąbrowska 29-03-2017, ostatnia aktualizacja 29-03-2017 09:20

Sojusznik Schetyny szuka partnerów do stworzenia warszawskiej koalicji w wyborach samorządowych.

źródło: 123RF
Andrzej Halicki zapewnia, że tylko szeroka koalicja nie dopuści do zdobycia Warszawy przez PiS.
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Andrzej Halicki zapewnia, że tylko szeroka koalicja nie dopuści do zdobycia Warszawy przez PiS.

Platforma Obywatelska politycznie przyspiesza w Warszawie. Sukces w referendum zorganizowanym w Legionowie w sprawie przyłączenia tej podwarszawskiej gminy do stolicy, w którym mieszkańcy zdecydowanie odrzucili propozycje PiS, ma być początkiem nowego otwarcia. Równolegle partia Schetyny przystąpiła do dyskretnych konsultacji w sprawie kandydatury Andrzeja Halickiego na prezydenta Warszawy.

PO starała się szybko zagospodarować referendalny sukces. – PiS musi się teraz cofnąć – mówił podczas briefingu poseł Jan Grabiec. Wtórował mu prezydent Legionowa z PO. – W referendum w Legionowie mieszkańcy nie dali sobie wmówić, że poprzez stworzenie kolejnej administracyjnej struktury wszystkie problemy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zostaną rozwiązane – powiedział Roman Smogorzewski. – Mieszkańcy jednoznacznie powiedzieli PiS, że nie można tak prowadzić polityki, że nie można oszukiwać tak mieszkańców.

Ten sukces nie wystarczy jednak na długo. PiS stara się zejść z linii ciosu i zapowiada, że na razie nie będzie kontynuować prac nad ustawa metropolitalną, poprzestając na rozłożonych w czasie konsultacjach. Platformie jest więc potrzebny nowy wehikuł na wybory samorządowe, jak np. kandydat na prezydenta stolicy. – Efektem decyzji władz Platformy na poziomie krajowym będzie wystawienie takiej kandydatury, która będzie mógł jednoczyć różne środowiska – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Halicki. – I nie dopuści do zdobycia Warszawy przez PiS. Dlatego musimy zbudować szeroką koalicję obywatelską z wrażliwością społeczną i ekologiczną.

Tę wizję potwierdza szef warszawskich struktur PO Marcin Kierwiński. – W wielu miejscach są lokalne komitety, które od kilku lat współrządzą z nami lub z którymi mamy ciepłe relacje – mówi „Rzeczpospolitej". – To nasz pierwszy wybór do rozmowy, tacy samorządowcy są w Wawrze, Ursusie, na Żoliborzu... Warto wymienić takie organizacje jak choćby Towarzystwo Przyjaciół Warszawy. Ale będziemy się też rozmawiać z ruchami miejskimi: od lewa do prawa.

Ekipa Halickiego liczy na stworzenie wspólnego frontu z mniejszymi partiami i organizacjami, które wobec zagrożenia ze strony PiS, wybiorą mniejsze zło, czyli sojusz z liberalną PO. To jednak nie wszystkim w warszawskiej Platformie się podoba. – Uważam, że najpierw trzeba uzgodnić kandydaturę z innymi dużymi partiami – mówi jedna ze stołecznych posłanek – i zacząć mówić o tym nazwisku dopiero wtedy, kiedy znany będzie termin wyborów samorządowych. Teraz byłoby to przedwczesne.

W lutym Schetyna zapowiadał, że kandydata w Warszawie poznamy pod koniec lipca, razem z 50 kandydatami PO z dużych miast. – Mamy trzy nazwiska, które są „w grze", decyzję podejmiemy w ciągu dwóch, trzech miesięcy – zapowiada Halicki. A zapytany w poniedziałek w RMF FM o możliwość wystawienia wspólnego kandydata np. z Nowoczesną, powiedział, że „widzi taką szansę", ale też się od niej zdystansował. – To może być także kandydat spoza Platformy, ale myślimy o tym, żeby mieć jako Platforma silnych kandydatów, którzy będą zaakceptowani przez różne środowiska.

Kandydatury Halickiego na pewno nie popiera obecna prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz, polityczna sojuszniczka byłej premier Ewy Kopacz. Podczas konferencji 10 marca mówiła: – Mamy dwóch mocnych kandydatów. Wymieniła nazwiska posła i byłego wiceministra spraw zagranicznych Rafała Trzaskowskiego oraz wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Andrzeja Halickiego zignorowała.

To efekt, jak mówi się w PO, ostrego konfliktu między ratuszem a ekipą Schetyny. Władze partii mają pretensje do otoczenia prezydent Warszawy o zaniechania i brak komunikacji w sprawie skandali reprywatyzacyjnych. – Syndrom oblężonej twierdzy, który „dopadł" stołecznych urzędników, odebrał nam punkty i dał argumenty PiS – mówi jeden z posłów PO, związany ze Schetyną. – Zdarzało się nawet, że nie odbierali telefonów, kiedy trzeba było ustalić strategię.

"Rzeczpospolita"