Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rusza bitwa o stolicę

Zuzanna Dąbrowska 01-04-2017, ostatnia aktualizacja 01-04-2017 00:00

Jacek Sasin bez szans na fotel prezydenta Warszawy. Przegrywa i z kandydatem PO, i Kukiz'15.

autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
źródło: Rzeczpospolita

W nowym warszawskim sondażu IBRiS przeprowadzonym kandydat PO nieznacznie zwiększa swoja przewagę (w porównaniu z sondażem z lutego) nad kandydatem PiS w I turze, ale dystansuje go o „dwie długości" w II, zdobywając 62 proc. Należy jednak podkreślić, że sondaż z lutego sporządzono wśród respondentów z Warszawy i 32 okolicznych gmin, które miały być włączone, zgodnie z projektem PiS, do stołecznej metropolii. Badania kwietniowe – tylko w obrębie miasta.

IBRiS zapytał także o preferencje w innym układzie II tury: gdyby doszło w niej do pojedynku Jacka Sasina z PiS i Stanisława Tyszki z Kukiz'15, wygrałby ten ostatni, uzyskując 36 procent wobec 24 procent konkurenta. W pierwszej turze Tyszka otrzymuje 10,5 proc.

Co ważne, aż 25 proc. wyborców deklaruje, że nie zamierza głosować.

Trzeba pamiętać, że żadna z partii nie wskazała jeszcze oficjalnie kandydata na prezydenta stolicy. Notowania Jacka Sasina we własnej partii obniżyły się po falstarcie i ostrej krytyce projektu ustawy metropolitalnej, którą firmował. Do tego w partii Jarosława Kaczyńskiego nie ma zgody co do tego, czy w ogóle kontynuować prace nad tym pomysłem. Sam Sasin deklaruje rozpoczęcie konsultacji w tej sprawie i powrót do projektu na jesieni, jednak po miażdżącym dla PiS wyniku referendum mieszkańców w Legionowie entuzjazm dla tych prac jest niewielki.

W PO natomiast rozpoczęły się konsultacje kandydatury Andrzeja Halickiego, kolejnego z trójki kandydatów tej partii na fotel prezydenta stolicy (oprócz Rafała Trzaskowskiego i wicemarszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej). To właśnie Halicki ma teraz największe szanse otrzymać partyjną nominację.

O zapaści może mówić Nowoczesna. Ryszard Petru pogorszył swoje notowania w porównaniu z sondażem sprzed miesiąca, uzyskując zaledwie 6 proc., a bogata Warszawa to naturalne środowisko dla liberalnego kandydata. I tu możliwa jest zmiana: politycy Nowoczesnej coraz częściej wspominają o wystawieniu posłanki Kamili Gasiuk-Pihowicz, a sam Ryszard Petru, wymieniając jej nazwisko, mówi, że „partia jest na etapie zastanawiania się". Petru traci głosy na rzecz Barbary Nowackiej (Inicjatywa Polska), którą wskazało w I turze 10 proc. badanych, i Ryszarda Kalisza (9 proc.). To dobre wyniki dla kandydatów centrolewicy, ale wskazują, że gdyby te środowiska zdecydowały się na wspólnego kandydata, mógłby on (lub ona) zdystansować Stanisława Tyszkę. – W Warszawie lewica „kanibalizuje się" z Nowoczesną – analizuje szef IBRiS Marcin Duma. – Wszystkie trzy partie mają podobny profil wyborcy. Gdyby chociaż lewica chciała wystawić wspólnego kandydata, mogłaby powalczyć o II turę. Byłaby szansa na odebranie głosów kandydatowi PO. Ale znając animozje między tymi środowiskami, beneficjentem może okazać się Tyszka, a trzecie miejsce w Warszawie to świetny lewar dla Kukiz'15 w całej Polsce – podkreśla Duma.

Pewne jest to, że ważniejsza w wyborach na prezydenta miasta niż partyjny szyld jest osobowość kandydata. Potwierdzają to odpowiedzi na pytanie o preferencje partyjne w głosowaniu do Rady Warszawy, gdzie startują komitety wyborcze. Proporcje są tu nieco inne. PO wygrywa z 9-punktową przewagą nad PiS, trzecie miejsce ma Nowoczesna, czwarte Sojusz Lewicy Demokratycznej, który w Warszawie wypada lepiej niż w badaniach całego kraju, a dopiero piąte Kukiz'15. – Tak jak różnią się wybory na prezydenta kraju od parlamentarnych, tak samo na poziomie samorządu – komentuje Duma. – Różnica jest taka, że władze lokalne wybiera się tego samego dnia, więc wpływ popularności kandydata na wynik komitetu partyjnego jest większy – podsumowuje ekspert.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: zuzanna.dabrowska@rp.pl

"Rzeczpospolita"