Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Państwo kontra miasto

Robert Biskupski 04-04-2017, ostatnia aktualizacja 04-04-2017 09:30

Wojewodowie walczą z pomysłami władz lokalnych, w których rządzi opozycja.

Warszawa umarza długi, resort je opodatkowuje. Na zdjęciu: prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO).
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
Warszawa umarza długi, resort je opodatkowuje. Na zdjęciu: prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO).

Reforma edukacji, wycinka drzew, ustawa o metropolii warszawskiej czy wetowanie uchwał o in vitro – w kontaktach samorządów z partią rządzącą jest coraz więcej punktów zapalnych. To przygrywka przed czekającymi nas partyjnymi potyczkami.

Warszawie udało się przekonać ministra finansów, by zrezygnował z opodatkowania umorzeń długów za czynsz. Jednak ci, którym np. anulowano mandaty za jazdę bez biletu, muszą wpisać kwotę umorzenia do formularza podatkowego.

Jak tłumaczy rzecznik Ministerstwa Finansów Łukasz Świerżewski, resort zdecydował się na zaniechanie poboru podatku w kwestii o największej społecznej wadze, czyli należności z tytułu opłat mieszkaniowych. – W tej sprawie po konsultacji z przedstawicielami samorządów zostało wydane rozporządzenie ministra finansów. Od przyszłego roku chcemy tę sytuację unormować przepisem ustawowym – zapowiada.

Tłumaczy, że inaczej jest np. z umorzeniem tzw. opłat dodatkowych, czyli np. za przejazd bez ważnego biletu. – Są to kwestie niezwykle różnorodne i wieloaspektowe. Oczywiście im też się przyglądamy, ale w tym momencie nie ma zmiany przepisów – wyjaśnia.

W piątek wojewoda pomorski Dariusz Drelich unieważnił uchwałę rady miasta Gdańska dotyczącą „Programu wsparcia prokreacji dla mieszkańców Gdańska", czyli finansowania zabiegów in vitro.– Decyzja wojewody ma wydźwięk polityczny, a nie merytoryczny – uważa wiceprezydent Gdańska Piotr Kowalczuk.

Przytacza m.in. opinię wojewody, że do zadań własnych gminy należy opracowywanie i realizacja programów zdrowotnych, ale powinny być one sporządzone na podstawie map potrzeb zdrowotnych. – Z wielką chęcią poznamy dane, którymi – jak zakładam – wojewoda dysponuje, świadczące o tym, że problem niepłodności (który dotyczy 15 proc. par w Polsce) rzeczywiście nie dotyka naszego regionu – komentuje wiceprezydent.

Problem z unieważnieniem uchwały przez wojewodę miały też władze Warszawy. Chodziło o... sterylizację i kastrację zwierząt. Wojewoda uznał, że miasto nie może dopłacać do sterylizacji zwierząt, które mają właścicieli. – Na szczęście Sejm zmienił przepisy i znów możemy w ten sposób walczyć z bezdomnością zwierząt – mówi Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza.

Wielkie kontrowersje budzi reforma edukacji. Samorządy twierdzą, że jest ona źle przygotowana, brakuje im również czasu na jej wdrożenie. Są też konflikty z administracją rządową. Władze Łodzi postanowiły nie przyjmować uchwały o nowej sieci szkół. To wynik poprawek, których zażądał łódzki kurator oświaty.

– Przed podjęciem uchwały zorganizowaliśmy szeroką dyskusję, w której wzięli udział mieszkańcy, dyrektorzy szkół, rady rodziców itp. – mówi wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela. – Wydawało się, że wypracowaliśmy dobry kompromis, tymczasem kurator uznał, że wie lepiej, co jest łodzianom potrzebne.

Kurator nakazał stworzenie czterech nowych podstawówek, a zakwestionował powołanie dwujęzycznego liceum ogólnokształcącego. – Zrobił to, nie konsultując się z mieszkańcami, nie pytając o analizy i opracowania, nie był też na żadnym spotkaniu – podkreśla wiceprezydent Trela. – Kurator chciał zastąpić jednocześnie prezydenta i radę miejską. Nie ma na to naszej zgody.

Kolejnym problemem jest lex Szyszko, czyli zliberalizowane przepisy o wycince drzew. Samorządowcy skarżą się na rząd, że nie mają żadnego wpływu na to, co się dzieje na ich placach, skwerach i deptakach.

Nie są to jednostkowe problemy. Kilkanaście zarzutów wobec administracji rządowej przygotował Związek Miast Polskich. Wśród nich znajduje się pomysł ograniczenia kadencji włodarzy miast. „W licznych wypowiedziach polityków, posługujących się ogólnikami i epitetami („kliki" itp.), ma miejsce bezpodstawne dyskredytowanie samorządowców, zwłaszcza tych, którzy dłużej pełnią swoje funkcje, potwierdzane co cztery lata w wyborach, a czasem także w referendach (Sopot, Gliwice)" – czytamy w opracowaniu ZMP. ©℗

"Rzeczpospolita"