Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Fuchy włodarzy miast

Janina Blikowska, Robert Biskupski 11-05-2017, ostatnia aktualizacja 11-05-2017 10:18

Prezydenci miast dorabiają jak mogą do skromnych pensji.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zarobiła w ubiegłym roku blisko 285 tys. zł.
autor: Robert Gardziński
źródło: Rzeczpospolita
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zarobiła w ubiegłym roku blisko 285 tys. zł.

Prezydenci miast złożyli oświadczenia majątkowe za 2016 r. Część z nich już opublikowano w Biuletynach Informacji Publicznej, pozostałe nadal są sprawdzane przez wojewodów. Z oświadczeń, do których dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że bycie prezydentem miasta to nie jest funkcja na jeden etat. Dorabiają na uczelniach i w radach nadzorczych. Mają także przychody z tytułu praw autorskich i wynajmu nieruchomości.

Roczna pensja prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego wyniosła w 2016 r. 156 960,79 zł. Nie są to jednak jego ani jedyne, ani nawet największe dochody, ponieważ w tym samym czasie Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego zapłaciła mu 163 974,88 zł, Uniwersytet Jagielloński – 102 379,98 zł.

Z kolei prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zarobiła w zeszłym roku 284 065,99 zł, z czego pensja prezydenta to 159 365,78 zł. Hanna Gronkiewicz-Waltz jest też wykładowcą na Uniwersytecie Warszawskim, który zapłacił jej 122 925 zł. Otrzymała też pieniądze z tytułu praw autorskich z wydawnictwa CH Beck (148,43 zł) i Wolters Kluwer (1626,78 zł). – Pani prezydent jako wykładowca akademicki jest autorem książek, stąd też te dwie ostatnie pozycje – tłumaczy rzeczniczka prasowa warszawskiego urzędu Agnieszka Kłąb.

Natomiast Jacek Jaśkowiak jako prezydent Poznania zarobił w 2016 r. 161 466,73 zł. Dodatkowo, zasiadając w radach nadzorczych Międzynarodowych Targów Poznańskich i spółki Remondis Sanitech Poznań, otrzymał 132 145,26 zł. Wynajem nieruchomości przyniósł mu dodatkowe 129 273,67 zł.

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek zarobił w ubiegłym roku 210 472 zł, z czego 158,8 tys. zł w urzędzie miasta, a 51,6 tys. dostał za zasiadanie w zarządzie Portów Morskich Szczecin i Świnoujście.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest członkiem zarządu Morskiego Portu Gdańsk oraz Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Dzięki czemu zarobił w 2016 roku 142,2 tys. zł, a jako prezydent Gdańska – 159,9 tys zł. Poza tym – jak wykazał w oświadczeniu – działa też w Fundacji Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego czy Fundacji Centrum Solidarności, ale nie pobiera za to wynagrodzenia.

Krzysztof Żuk jest prezydentem Lublina od 2010 roku. W ubiegłym roku jako prezydent oraz wykładowca w Wyższej Szkole Ekonomii i Innowacji w Lublinie zarobił w sumie 236,8 tys. zł. Poza tym z tytułu praw autorskich otrzymał 30 tys. zł. Fucha w radzie nadzorczej PZU Życie przyniosła mu 22,6 tys. zł.

41-letni Marcin Tomasz Krupa jest pierwszą kadencję prezydentem Katowic. Jest też wiceprzewodniczącym Zarządu Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP, dzięki czemu w ub. roku zarobił 29 207 zł, a z katowickiego ratusza wypłacono mu 159 202 zł.

Wyjątkiem wśród włodarzy największych polskich miast jest Hanna Zdanowska, która jako prezydent Łodzi zarobiła 159 659,05 zł. Innych dochodów w oświadczeniu majątkowym nie wykazała.

– Roczne wynagrodzenie prezydentów miast rzędu 150–160 tys. zł brutto. To tyle, ile zarabiają dobrzy informatycy, dobrzy specjaliści i kierownicy. Chociaż zakres ich obowiązków jest większy – mówi Kazimierz Sedlak, szef portalu Wynagrodzenia.pl.

Ekspert zwraca jednak uwagę na to, że włodarze miast mają też znacznie więcej przywilejów, jak choćby bezpłatny parking, samochód służbowy czy bilety na miejskie imprezy. – Władza wiąże się także z niefinansowymi korzyściami – dodaje Kazimierz Sedlak.

Ale oprócz godziwych zarobków część włodarzy miast ma też długi. Prezydent Łodzi pozostało do spłaty 150 569,39 zł z tytułu kredytu hipotecznego i 33 026,97 zł pożyczki bankowej. Prezydent Szczecina wykazał w oświadczeniu kredyty w wysokości 737,7 tys. zł, a prezydent Gdańska ma trzy kredyty we frankach szwajcarskich na łączną sumę 280 tys. Prezydent Katowic ma 314 tys. zł kredytu hipotecznego.

"Rzeczpospolita"