Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Polityka paraliżuje radę Białołęki

Maria Weber 04-08-2017, ostatnia aktualizacja 04-08-2017 08:29

Ustawa o samorządzie gminnym nie przewidziała pojawienia się w jednostce samorządowej dwóch równolegle działających rad. Tak jest w Warszawie.

autor: Adam Burakowski
źródło: Fotorzepa

Tak właśnie się stało na warszawskiej Białołęce. Dziś obraduje już jedna rada, ale impas trwa.

W listopadzie 2015 r. została odwołana, oficjalnie ze względów proceduralnych, ówczesna przewodnicząca rady Anna Majchrzak. W praktyce radni PiS przeciągnęli na swoją stronę radnych z lokalnego ugrupowania i zdobyli większość, co umożliwiło im powołanie przewodniczącego z PiS Wiktora Klimiuka. Powstał wówczas spór, czy Annę Majchrzak odwołano zgodnie z procedurą. Rada podzieliła się na jej zwolenników i przeciwników. Na sesje zwoływane przez przewodniczącą przychodziło 12 radnych, na sesje jej oponenta – 11.

Początek kłopotów

Zdzisław Sipiera, wojewoda mazowiecki, uznał, że Annę Majchrzak odwołano zgodnie z prawem, choć nie powinien być stroną w sporze, bo to władze gminy odpowiadają za zgodność z prawem aktów własnej jednostki pomocniczej. Obie rady podejmowały uchwały, przy czym te przyjęte przez radę Klimiuka zostały uchylone przez Radę Warszawy, a podjęte przez radę Majchrzak uznane za niezgodne z prawem przez wojewodę.

W listopadzie 2016 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, iż przewodniczącą z PO odwołano prawidłowo, ponieważ po przerwaniu wrześniowej sesji w 2015 r. nie podała terminu jej dokończenia. Nadużyła zatem prawa do ogłaszania przerwy. Uchwały podjęte przez „jej" radę zostały uznane za nieważne, natomiast część uchwał rady Klimiuka wojewoda przywrócił; dla pozostałych zabrakło kworum.

Nawet wyrok nie pomógł

Wydawało się, że nie ma już przeszkód, by zjednoczona rada podjęła pracę na rzecz dzielnicy. Jednak w wyniku kolejnych przetasowań w radzie PO zyskała ponownie większość. Przewodniczący Klimiuk dopatrzył się wtedy uchybienia ślubowania przez radną Lucynę Wnuszyńską z Inicjatywy Mieszkańców dla Białołęki. Objęła mandat po koledze powołanym na stanowisko wiceburmistrza w dzielnicy wiosną 2016 r. Przewodniczący Klimiuk ogłosił, że radna nie zgłosiła się na swoją pierwszą sesję i nie złożyła ślubowania. Ta z kolei, że chciała to uczynić, ale przewodniczący jej to uniemożliwił. Uczyniła to więc na sesji zwołanej przez Annę Majchrzak.

W odpowiedzi Wiktor Klimiuk zaskarżył objęcie przez nią mandatu do wojewody, który wygasił jej mandat wiosną 2017 r. Wnuszyńska odwołała się do wojewódzkiego sądu administracyjnego, a ten orzekł, iż decyzja wojewody nie podlega wykonaniu, dopóki sąd nie wyda wyroku. Sprawa w toku.

Obecnie Wnuszyńska przychodzi na sesje, bierze udział w głosowaniach, choć przewodniczący, lekceważąc postanowienie sądu, nie bierze pod uwagę jej głosu.

Tak skomplikowanej sytuacji jak ta w radzie białołęckiej nie przewidziała nawet ustawa o samorządzie gminnym. Nie mówi nic o podziale rady na dwie niezależne od siebie części. Pojawił się również problem ingerencji wojewody w działanie jednostki pomocniczej, która jest tworem zależnym od gminy. Zakres jej uprawnień powinien zostać określony w statucie gminy. Organem nadzorczym pozostają dla niej organy gminy. Jeśli wojewoda uchyla uchwały jednostki pomocniczej, to niezgodnie z prawem. ©℗

Opinia

Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners z Poznania

Nie ma możliwości, by w danej jednostce samorządu terytorialnego lub jej jednostce pomocniczej, a taką jest dzielnica Warszawy, funkcjonowały równolegle dwie rady kierowane przez dwóch różnych przewodniczących. Organy nadzoru powinny reagować na sytuację i ocenić, która działa zgodnie z przepisami. Nie można uznawać legalności uchwał podejmowanych przez obie rady. W pracach rady biorą udział wyłącznie radni, którzy złożyli ślubowanie na pierwszej sesji. Jeśli przewodniczący rady uważa, że wcześniejsze ślubowanie złożono na spotkaniu niebędącym sesją, powinien umożliwić złożenie go na pierwszej prawidłowo zwołanej sesji. Odrębną kwestią jest wpływ udziału radnej na prawidłowość podejmowanych uchwał. W orzecznictwie wielokrotnie formułowany był pogląd, iż udział w głosowaniu osoby, która nie powinna w nim uczestniczyć, wpływa na ważność całej uchwały.

"Rzeczpospolita"