Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nowe kłopoty prezydent stolicy

Michał Kolanko 07-10-2017, ostatnia aktualizacja 07-10-2017 09:35

W grudniu Hanna Gronkiewicz-Waltz ma stracić funkcję wiceszefowej PO – mówią „Rzeczpospolitej" politycy partii.

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zamierza stawić się przed komisją reprywatyzacyjną.
autor: Robert Gardziński
źródło: Rzeczpospolita
Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zamierza stawić się przed komisją reprywatyzacyjną.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił wnioski Hanny Gronkiewicz-Waltz o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydent miasta a komisją weryfikacyjną. „Warunkiem zaistnienia sporu kompetencyjnego jest zarówno materialnoprawna, jak też procesowa tożsamość sprawy" – czytamy w uzasadnieniu NSA.

„Wygraliśmy" – napisał natychmiast na Twitterze przewodniczący komisji Patryk Jaki.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz na konferencji prasowej przyznała, że decyzja nie jest w pełni satysfakcjonująca. Przedstawiła też swoją interpretację.

– NSA stwierdził, że komisja jest organem administracji rządowej. Organ administracji rządowej nie może ograniczać samodzielności samorządu. NSA uznał też, że jesteśmy organem, a nie stroną postępowania. O to się biliśmy – mówiła prezydent.

Wcześniej warszawski ratusz argumentował, że to właśnie ze względu na spór kompetencyjny prezydent nie może być stroną w pracach komisji.

Jednak politycy PO coraz bardziej otwarcie zaczynają sugerować, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna stawić się przed komisją, a jej postawa to coraz większy problem dla partii.

– To będzie ważny dzień – przyznał w tym tygodniu Grzegorz Schetyna. – Niezależnie od wyroku wierzę, że prezydent podejmie racjonalną decyzję. Brak jej wyraźnego głosu osłabia jej pozycję – dodał.

Czwartkowa decyzja NSA jeszcze bardziej wzmocni wewnętrzną presję na prezydent, by stawiła się – w imię dobra partii – przed komisją i spróbowała odeprzeć przynajmniej niektóre zarzuty jej członków.

W środę przewodniczący Klubu PO Sławomir Neumann sugerował, że po wyroku NSA dojdzie do spotkania przedstawicieli władz partii z prezydent miasta. To nie będzie łatwe spotkanie, bo prezydent już w czwartek stwierdziła, że „nie planuje" stawiennictwa przed komisją weryfikacyjną.

Jak twierdzą nasi rozmówcy, władze PO zdają sobie sprawę z tego, jak wielkim obciążeniem dla partii jest prezydent Warszawy – będąca także wiceprzewodniczącą PO – i w ogóle cała sprawa reprywatyzacji. Ich zdaniem polityczny los Hanny Gronkiewicz-Waltz jest już przesądzony. Wkrótce ma stracić wszystkie funkcje, które teraz pełni. W grudniu zbierze się Rada Krajowa, która wybierze nowe władze, włącznie z zarządem. Wtedy – zgodnie z aktualnym scenariuszem, o którym informują nasi rozmówcy – obecna prezydent Warszawy straci funkcję wiceprzewodniczącej partii i przestanie być członkiem zarządu.

Grudniowa Rada Krajowa zakończy cykl wyborów wewnętrznych. Politycy PO przyznają jednak, że sprawa prezydent powinna być zakończona dużo wcześniej, co pozwoliłoby zmniejszyć polityczne straty.

– Gdybyśmy wyraźniej odcięli się od niej kilkanaście miesięcy temu, to teraz nie byłoby tak źle – kwituje jeden z ważnych polityków PO. – To ostatni moment, by coś zrobić – mówi i dodaje, że ustąpienie Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydent nie wchodzi jednak w grę.

Tymczasem w grudniu komisja weryfikacyjna ma się zająć kamienicą przy Noakowskiego 16, która dla przeciwników prezydent Warszawy jest symbolem jej uwikłania w sprawę reprywatyzacji.

Politycy PO szykują już grunt przed trudnym dla partii sprawdzianem w Warszawie. – Wejdziemy w kampanię wyborczą z podsumowaniem tej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz, z rozliczeniem się z tej kadencji – przyznał w czwartek na antenie RMF Sławomir Neumann.

Następnym etapem po podsumowaniu będzie przedstawienie przez Platformę kandydata na prezydenta stolicy. Cały czas sprawą otwartą pozostaje to, kto nim będzie. Jak nas przekonują niektórzy politycy, jedynym kryterium wyboru mają być wewnętrzne sondaże wskazujące, który z dwójki faworytów (Andrzej Halicki czy Rafał Trzaskowski) ma większe poparcie wśród mieszkańców stolicy.

– Wybór będzie pragmatyczny – podkreśla jeden z polityków PO. To nawiązanie do teorii, że Andrzej Halicki jako bliski sojusznik Schetyny ma przez to większe szanse, by spróbować w imieniu PO utrzymać władzę w stolicy.

"Rzeczpospolita"