Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Na kłopoty Karczewski

Michał Kolanko 29-10-2017, ostatnia aktualizacja 29-10-2017 09:33

Stanisław Karczewski, marszałek Senatu, stał się najbardziej rozpoznawalną twarzą całego parlamentu. Czy za rok zostanie prezydentem Warszawy?

Marszałek Karczewski organizuje regularnie konferencji prasowe, nie unika też rozmów na „offie” z dziennikarzami.
autor: Jerzy Dudek
źródło: Rzeczpospolita
Marszałek Karczewski organizuje regularnie konferencji prasowe, nie unika też rozmów na „offie” z dziennikarzami.

Siedziby Sejmu i Senatu dzieli kilkadziesiąt metrów. Ale po przekroczeniu tej granicy można odnieść wrażenie, jakby przeszło się do innego świata. Sejmowy chaos ustępuje miejsca spokojniejszemu tempu „izby refleksji". Senat dość rzadko pojawia się na pierwszych stronach gazet i czołówkach portali. Marszałek Karczewski ma gabinet tuż obok charakterystycznych senackich schodów – zakręconych spiralnie.

Jeszcze kilka lat temu był jednym z liczących się, ale niezbyt znanych senatorów. Dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków PiS. Przez ostatnie dwa lata systematycznie wzmacniał swój wizerunek jako polityka umiarkowanego, który stawia na dialog i mediacje. Było to widać, gdy rok temu zaangażował się choćby w rozwiązanie kryzysu sejmowego. Jednak jego niedawna głośna wypowiedź o lekarzach, którzy powinni pracować nie tylko dla pieniędzy, ale też z pasji, pokazuje, że Karczewski nie unika też mówienia wprost tego, co naprawdę myśli, nawet jeśli nie jest to politycznie poprawne.

Gdy Krzysztof Łapiński, rzecznik prezydenta, powiedział, że Andrzej Duda w sprawie dymisji ministra zwróciłby się bezpośrednio do prezesa PiS, Karczewski odpowiedział mu na Twitterze tak: „Słowa Łapińskiego o wpływie PBS (premier Beaty Szydło - red.) na skład rządu świadczą o braku kompetencji albo złym wychowaniu. Gdybym był jego szefem, zwolniłbym go". – Karczewski czasami mówi to co uważa, co może i jest prawdą, ale bez medialnego wygładzenia wywołuje nieprzychylne komentarze – mówi nam ważny polityk PiS. Marszałek nie unika też tematów obyczajowych i jasnego wyrażania swoich poglądów: „Jestem przeciwnikiem aborcji eugenicznej. Uważam, że dzieci, które rodzą się z takich ciąż są wspaniałymi, kochającymi dziećmi." – powiedział w poniedziałek 23 października, gdy do Sejmu trafił projekt komitetu „Ratujmy kobiety", liberalizujący kwestię aborcji. Dziś cieszy się, że zrezygnował z pomysłu, by zostać ginekologiem. Jak wyjaśniał w 2015 r. w „Gazecie Wyborczej", nie chciałby stawać przed decyzją o aborcji.

Został za to chirurgiem. Urodził się w 1955 r. w stolicy i tam też się wychował. Ukończył Akademię Medyczną w Warszawie. Po wielu latach w polityce przyznał, że to była dobra decyzja. W stolicy poznał też swoją żonę Elizę, pediatrę. Od 1981 r. swoje zawodowe życie związał jednak z Nowym Miastem nad Pilicą. W tamtejszym szpitalu po raz pierwszy zaangażował się politycznie. Był koniec lat 80. – Zawsze interesowałem się działalnością polityczną i społeczną. Postanowiłem wstąpić do Solidarności i zostałem nawet wybrany przewodniczącym Zakładowej Komisji NSZZ Solidarność. Później padła propozycja, bym wystartował w konkursie na dyrektora szpitala – opowiada „Plusowi Minusowi".

Nowe Miasto leży 60 km od Warszawy i kilkadziesiąt kilometrów od Szydłowca, miasta Ewy Kopacz. – Dobrze nam się wtedy współpracowało. Byłem dyrektorem szpitala, ona szefem tamtejszego zakładu opieki zdrowotnej – przyznaje Karczewski.

Przełomowy dudabus

Opinii publicznej Karczewski dał się zapamiętać tak naprawdę dopiero w 2015 r. Ostatni dzień kampanii przed II turą wyborów prezydenckich, 22 maja 2015 r. Dobija druga w nocy. Do Nowego Miasta nad Pilicą przyjeżdża dudabus. Ówczesny wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski towarzyszy Andrzejowi Dudzie. Jeszcze nim nadejdzie świt odwiedzają piekarnie i właśnie miejski szpital.

– Wtedy nie było jeszcze planu, bym został szefem kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości – mówi „Plusowi Minusowi" obecny marszałek Senatu. A to właśnie dzięki kampanii parlamentarnej Karczewski stał się postacią rozpoznawalną w całym kraju. – Władze PiS szukały zaufanej osoby, która miałaby koncyliacyjny wizerunek, by pasował do przesłania kampanii Dudy i Beaty Szydło – mówi nam jeden z polityków PiS.

Po udanej kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy sztabowcy i władze PiS liczyli na podtrzymanie wyborczej passy i umocnienie umiarkowanego wizerunku wiceprezes partii Beaty Szydło. Gdy wskazano ją jako kandydata na premiera, Karczewski został szefem wyborczego sztabu. Pasował wizerunkowo, ale też miał mocną pozycję w partii.

– Cieszył się zaufaniem nie tylko prezesa PiS, ale i wiceprezes Szydło – przyznaje jeden z polityków PiS znających sytuację wewnątrz ugrupowania. „To człowiek doświadczony politycznie, pełniący wysoką funkcję państwową. Jednocześnie mający za sobą wiele kampanii wyborczych. Spokojny, zrównoważony, kompetentny" – tak chwalił Karczewskiego Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej. Zastępcą szefa sztabu został Joachim Brudziński. Karczewski uczestniczył później w wielu podróżach szydłobusu.

„Stanley" ze sztabu wyborczego

Jako szef sztabu nie mogłem brać udziału w każdym wyjeździe. Ale udało mi się odwiedzić razem z Beatą Szydło wszystkie szpitale na naszej trasie. To, co było widoczne, to duże różnice w jakości leczenia i świadczenia usług medycznych. Wynikały one ze sposobu zarządzania, ale też zależały od otoczenia danej placówki, np. od tego, czy ma konkurencję. Chciałbym, aby te różnice zostały zniwelowane i wszystkie szpitale w kraju były na jednakowym, wysokim poziomie – opowiada „Plusowi Minusowi" o wnioskach, jakie wyciągnął z tych podróży.

Obejmował swoją funkcję w nietypowej sytuacji jak na start walki wyborczej. Sztab PiS niemal nie zmienił składu po kampanii prezydenckiej. Pracował więc praktycznie nieprzerwanie od stycznia 2015 r., gdy zaczęła pełną parą działać machina wyborcza wspierająca kandydaturę Andrzeja Dudy.

Mechanizmy pracy i struktura dowodzenia były już wypracowane, a kampania parlamentarna krótsza niż prezydencka. Dlatego władze partii uznały, że nie należy zbyt wiele zmieniać. Symboliczne przemalowanie dudabusu na szydłobus miało pokazać, że Beata Szydło to ta sama twarz PiS, co prezydent Dudy. – Karczewski miał bezpośredni kontakt i możliwość konsultowania decyzji z prezesem PiS, to się bardzo sprawdzało – mówi polityk PiS. Jak podkreślają nasi rozmówcy, styl pracy i osobowość marszałka pasowały do sztabu, w którym każdy wiedział, jaka jest jego funkcja, ale jednocześnie potrzebna była dobra koordynacja i zapewnienie dobrej komunikacji z najwyższymi władzami partii. Wśród sztabowców Stanisław Karczewski szybko zyskał przydomek Stanley. Gdy tylko kampania zakończyła się sukcesem, zaczęto spekulować o dalszych politycznych losach szefa sztabu.

Specjalista od sytuacji kryzysowych

Nazwisko Karczewski padało w kontekście rządowej układanki. Mówiono, że jako chirurg miałby objąć resort zdrowia. Ostatecznie został marszałkiem Senatu. Przy wyjątkowo słabej aktywności medialnej marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który od wyborów tylko kilkakrotnie udzielił wywiadu i niezwykle rzadko pojawia się w programach radiowych i telewizyjnych, Karczewski stał się de facto najbardziej rozpoznawalną twarzą nie tylko Senatu, ale i całego parlamentu. To sytuacja bez precedensu.

Marszałek organizuje regularnie konferencji prasowe, nie unika też rozmów na „offie" z dziennikarzami. W tej właśnie formule cyklicznie odbywają się też śniadania prasowe poświęcone konkretnym, aktualnym tematom, czyli nie tylko współpracy z Polonią, co jest priorytetową misją marszałka, ale też np. referendum konsultacyjnemu w sprawie nowej konstytucji, jakie zaproponował prezydent Andrzej Duda. Karczewski uważa, że tym temacie Senat ma do odegrania szczególnie ważną rolę.

Marszałek jest członkiem najwyższego kolegialnego organu władz PiS. W partyjnym slangu mówi się o „spotkaniach PKP" – prezydium komitetu politycznego. Po wybuchu kryzysu sejmowego na przełomie 2016 i 2017 r. to marszałek Karczewski zaprosił do Senatu na wieczorne rozmowy dziennikarzy, aby wypracować rozwiązania dotyczące zasad działania mediów na terenie parlamentu. To, że Karczewski ma wizerunek koncyliacyjnego polityka, a jednocześnie jest członkiem najwyższych władz PiS, sprawiło, że te rozmowy miały polityczny sens.

„Nikt nigdy nie chciał ograniczać dostępu dziennikarzy do ważnych wydarzeń w Sejmie i w Senacie" – mówił po burzliwym spotkaniu z dziennikarzami późnym wieczorem w sobotę 17 grudnia 2016 r. Ostatecznie do zmiany zasad nie doszło. W Sejmie, poza likwidacją sali 101 służącej posłom do organizowania konferencji prasowych, zachowano status quo. Od tego momentu Karczewski zyskał w partii reputację polityka, którego warto angażować w rozwiązywanie sytuacji kryzysowych.

Nowe spojrzenie na stolicę

Stanisław Karczewski stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W ostatnim czasie próbował usilnie mediować pomiędzy rządem a protestującymi lekarzami rezydentami. Czy to początek jego kampanii przed wyborami samorządowymi? Od kilku miesięcy w kręgach PiS mówi się bowiem o tym, że to on będzie kandydatem partii na prezydenta Warszawy.

W Warszawie potencjalnym konkurentem Karczewskiego jest Patryk Jaki, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry, wiceminister sprawiedliwości i szef komisji weryfikacyjnej badającej dziką reprywatyzację. – Nie ma jeszcze żadnych decyzji co do kandydata – powtarzają cały czas wysoko postawieni politycy PiS.

Na jednym ze spotkań ze swoimi posłami Jarosław Kaczyński powiedział, że partia przeprowadzi w listopadzie i grudniu serię sondaży, które będą jednym z czynników decydujących o decyzjach w sprawie kandydatów na najważniejsze urzędy w samorządzie.

Sam Karczewski w rozmowie z „Plusem Minusem" zdradza, że do funkcji prezydenta Warszawy jest przygotowany: – Mam dużo pomysłów, jeśli chodzi o stolicę. Warszawa potrzebuje nowego spojrzenia. Potrzebna jest wizja rozwoju miasta i prezydent, który zdobędzie zaufanie mieszkańców. W partii rozważane są różne warianty. Nie mówię tak, nie mówię nie – przyznaje.

Z powiatu do Senatu

Jak Stanisław Karczewski trafił do polityki? Po raz pierwszy w wyborach wystartował w 1998 r. Były to czasy reformy samorządowej powołującej do życia powiaty. Z listy AWS został radnym w powiecie grójeckim. Jako samorządowiec zajął się głównie kwestiami związanymi ze zdrowiem, ale nie tylko.

W 2002 r. wystartował w wyborach do sejmiku. Dostał na liście PiS dość odległe, szóste miejsce. Pomimo to jako jedyny z PiS dostał się do sejmiku, zdobywając ponad 5 tys. głosów. Taki wynik w partii zrobił olbrzymie wrażenie.

– Karczewski ten wynik zawdzięczał nie tylko sprawnej kampanii, ale i rozpoznawalności wyrobionej przez lata pracy jako lekarz, dyrektor szpitala i radny powiatu – wspomina dziś jeden z polityków PiS. Obecny marszałek Senatu nie był wtedy jeszcze członkiem partii. Wstąpił do niej dopiero w 2004 r. A rok później wystartował w wyborach do Senatu w okręgu numer 16, obejmującego obszar dawnego województwa radomskiego i część województwa warszawskiego.

Start zaproponował mu wpływowy poseł PiS Marek Suski. Rok 2005 okazał się ważny zresztą nie tylko dla jego politycznej kariery, ale i dla polskiej polityki. Karczewski dostał blisko 60 tys. głosów. Jego konkurent z PO Andrzej Łuczycki prawie dwa razy mniej. Po skróconej kadencji, w wyborach roku 2007 osiągnął w tym samym okręgu jeszcze lepszy wynik – ponad 100 tys. głosów. Podczas drugiej kadencji został szefem senackiego Klubu PiS – po śmierci w 2008 r. senatora Andrzeja Mazurkiewicza. Równolegle rosła pozycja Karczewskiego w partii. W 2011 r. został członkiem komitetu politycznego, wtedy też PiS rekomendowało go na wicemarszałka Senatu.

Bój o stolicę będzie jednym z najważniejszych starć całej kampanii samorządowej, zarówno dla PiS jak i dla Platformy Obywatelskiej. W tej chwili PO jest w defensywie, ale wszyscy w partii doskonale zdają sobie sprawę, jak wielkie znaczenie dla dalszych losów Platformy miałaby porażka w stolicy. W PiS wiedzą zaś, jak ważne może się okazać zdobycie warszawskiego ratusza.

Stanisław Karczewski może stanąć przed najtrudniejszą kampanią wyborczą w jego karierze. Jaki jest jego plan? Przed ostateczną decyzją władz PiS nie chce mówić o szczegółach. Jednak w jednej z audycji w mazowieckim Radiu RDC przyznał, że chce dużych projektów w stolicy: „Brakuje nam inwestycji, które stawiałyby Warszawę w silnej pozycji" – mówił. I podkreślał, że jako kandydat i ewentualnie prezydent stolicy postawiłby na dialog i porozumienie z wieloma środowiskami. Marszałek Senatu regularnie biega i często publikuje zdjęcia w mediach społecznościowych. W niedawnym wywiadzie w „Rzeczpospolitej" na pytanie o możliwość przeprowadzenia przez PiS przyspieszonych wyborów odpowiedział, że gdy prowadzi się w połowie dystansu, to nie można ogłosić nagle, że to koniec biegu. Nie można nagle przesunąć mety. Wkrótce się przekonamy, czy Karczewski rozpocznie kolejny maraton na nowej trasie.

Plus Minus