Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mądra zmiana zacznie się w stolicy

Jacek Nizinkiewicz 10-11-2017, ostatnia aktualizacja 10-11-2017 00:00

Trzaskowski będzie miał problem, żeby zostać prezydentem w Warszawie – mówi polityk Nowoczesnej Paweł Rabiej.

źródło: Rzeczpospolita

Rz: Patrzy pan na Rafała Trzaskowskiego i widzi Hannę Gronkiewicz-Waltz?

Paweł Rabiej, kandydat Nowoczesnej na prezydenta Warszawy: Nie utożsamiam Trzaskowskiego z Gronkiewicz-Waltz. Patrzę na Trzaskowskiego i widzę bardzo sprawnego polityka, który był dobrym wiceministrem spraw zagranicznych, ministrem cyfryzacji, podoba się warszawiakom, ma doświadczenie w sprawach europejskich. Widzę kogoś, kto ma olbrzymi potencjał. Kogoś, kogo lubię.

To po co pan kandyduje na prezydenta stolicy, skoro o swoim konkurencie mówi pan w samych superlatywach?

Nie składam hołdu Trzaskowskiemu, ale rzetelnie i realnie go oceniam. W sytuacji, w jakiej jesteśmy, czyli po 11 latach rządów Platformy w Warszawie, plusów i minusów rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz w stolicy i reprywatyzacji, która obciąża całą PO, uważam, że Trzaskowski będzie miał problem, żeby zostać prezydentem stolicy. Dlatego Nowoczesna zaproponowała Platformie osobę nieeksponującą PO jako wspólnego kandydata.

Prezydentura Rafała Trzaskowskiego byłaby czwartą kadencją Hanny Gronkiewicz-Waltz?

Nie. Wierzę, że Trzaskowski przeprowadziłby swoje zmiany w Warszawie. Nie mam co do tego wątpliwości. On widzi wyzwania współczesnego miasta. Jego obycie, doświadczenie i tolerancja działają na jego korzyść. O prezydenturze Hanny Gronkiewicz-Waltz też nie mogę mówić tylko negatywnie, gdyż miała sporo plusów.

Przepraszam, ale czy bierze pan udział w castingu na szefa sztabu wyborczego Trzaskowskiego?

Nie, dlatego podtrzymuję, że wspólny kandydat PO i Nowoczesnej, spoza PO, miałby większe szanse. Trzaskowski będzie obiektem szaleńczego ataku ze strony PiS. Będzie mu się przypisywało rzeczy, których nie zrobił, i będzie atakowany za całych 11 lat rządów Gronkiewicz-Waltz w Warszawie i osiem lat rządów PO. Będzie zbierał baty od PiS, których może nie wytrzymać. Wspólny kandydat bez takich obciążeń miałby łatwiej.

Wiemy już, że pan wspólnym kandydatem PO i Nowoczesnej nie zostanie.

Nie wycofam się z wyścigu o prezydenturę stolicy. Będę konkurentem Trzaskowskiego. Przedstawię warszawiakom swoją wizję miasta, której nie ma kandydat PO. Od półtora roku pracujemy nad mapą potrzeb stolicy, mamy program „Warszawa z rozmachem", jesteśmy dobrze przygotowani i jesteśmy po tysiącach godzin rozmów z warszawiakami. To wielki kapitał. Nie odpuszczę! Nie zostawię ludzi bez nadziei, że w Warszawie możliwe są mądre, a nie fasadowe zmiany.

Sondaże nie dają panu szans. Trzaskowski jest rozpoznawalny, a pan nie.

Ja jestem dwa lata w polityce, Trzaskowski 15. Katarzyna Lubnauer podobnie, a przez dwa lata wyrobiła sobie lepszą rozpoznawalność niż Trzaskowski. Mam potencjał, żeby w sondażach rosnąć. Każda osoba, w zależności od kontekstu, ma swój potencjał.

Jaka jest sytuacja finansowa Nowoczesnej? Macie pieniądze na wybory?

PO ma na pewno łatwiej. Ale kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami i jestem pewien, że wiele osób wesprze moją kampanię. Prawdziwa zmiana w Polsce może się zacząć od Warszawy. Odsuwanie PiS od władzy może się rozpocząć w stolicy.

Trzaskowski nie jest kandydatem zmiany?

Trzaskowski jest kandydatem za małej zmiany. I obciąża go pochodzenie polityczne. Jeszcze jest czas, żeby opozycja, PO, N, PSL, środowiska lewicowe i miejskie, postawiły na wspólnego kandydata. Mądre prawybory w opozycji na władze stolicy to dobry pomysł.

Dzisiaj opozycja jednoczy się przez podział?

Nie chcę, by błędna decyzja Schetyny doprowadziła do zwycięstwa PiS w Warszawie i porażki opozycji w wyborach samorządowych. PO nie wykorzystuje potencjału Warszawy. Miasto, które przeszło najlepiej transformację, nie wykorzystuje swoich możliwości ściągania instytucji zagranicznych, inwestycji, innowacji. Warszawa to europejski Nowy Jork, tylko uśpiony. Chcę obudzić to miasto.

Koniec zjednoczonej opozycji?

Przeciwnie. Przed nami seria wyborów. Opozycja nie może sobie pozwolić na podziały. Wierzę, że się dogadamy. Warszawa nie przekreśli zjednoczenia opozycji.

Jakie są wymagania Nowoczesnej wobec zjednoczonej opozycji?

Chcielibyśmy rządzić w kilku miastach, np. we Wrocławiu, w Szczecinie czy Toruniu. Mieć silną reprezentację na wspólnych listach samorządowych. Dogadać się co do wyborów w sejmikach. Chcemy szerszego porozumienia opozycji, nie tylko z PO, ale też z lewicą i ruchami miejskimi.

Gdyby nie udało się panu przejść do drugiej tury, to poparłby pan Trzaskowskiego?

Liczę na wejście do drugiej tury. Gdyby jednak nie doszło do takiego scenariusza, to trzeba zrobić wszystko, żeby nie oddać PiS samorządów.

Brakuje panu, jak Trzaskowskiemu, tęczy na placu Zbawiciela?

Nie aż tak bardzo. Tęczę mamy w sobie. Nikt nam jej nie spali. Brakuje mi za to patronatu prezydenta Warszawy nad Paradą Równości.

Czy pański kolega z komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki będzie kandydatem PiS?

Patryk Jaki nie skończył 40 lat, więc sądzę, że Jarosław Kaczyński nie postrzega go jako poważnego polityka, mimo jego potencjału. Marszałek Karczewski jest naturalnym wyborem, bardziej przewidywalnym. Odpowiednie rozgrywanie polityczne duetu Karczewski–Jaki może niestety skutecznie doprowadzić kandydata PiS do warszawskiego ratusza.

Czy Jaki wykorzystuje Komisję weryfikacyjną do autopromocji?

Komisja weryfikacyjna jest dla niego wehikułem politycznym. Pytanie, czy chodzi o prezydenturę stolicy, Ministerstwo Sprawiedliwości czy coś innego. Jaki bezwzględnie wykorzystuje KW jako trampolinę, żeby wzmocnić się w PiS.

Komisja weryfikacyjna jest organem bezstronnym politycznie?

Jest duży problem z bezstronnością komisji weryfikacyjnej. Uwierają mnie pytania przedstawicieli PiS, ich stronniczość, wyłączanie świadków, blokowanie głosu, ataki na przedstawicieli miasta, ataki na osoby reprezentujące poszczególne strony. Przewodniczący KW zbyt często stawia polityczne tezy, a nie dąży do wyjaśnienia nieprawidłowości przy reprywatyzacji.

Skoro Jaki wykorzystuje swoją pozycję do promowania się w KW, to samo można powiedzieć o panu.

Mnie się raczej zarzuca, że jestem za mało aktywny i powinienem mocniej atakować PiS i odpowiedzialność tej partii za reprywatyzację w stolicy. I będę.

Jak ona wyglądała?

Za prezydentury Lecha Kaczyńskiego również dochodziło do złodziejskiej reprywatyzacji, choć na mniejsza skalę. Lech Kaczyński blokował duże nieprawidłowości, czego przykładem są choćby ogródki działkowe na Pradze. Staram się nie wykorzystywać swojej pozycji do autopromocji, atakowania Hanny Gronkiewicz-Waltz, PO, ale też PiS. Wolę wyjaśniać i naświetlać nieprawidłowości. Na pewno prezydent Lech Kaczyński reagował z większą podejrzliwością niż Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jednak PiS również ponosi współodpowiedzialność za reprywatyzację w stolicy, co bliżej pokażą najbliższe miesiące prac KW. Ale faktem jest też, że problem reprywatyzacji mocno przyspieszył po 2008 roku.

A jak było za czasów Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza?

Także wtedy zabrakło dobrego rządzenia, wyobraźni i troski o mieszkańców, ale największe straty warszawiacy ponieśli za prezydentury PO.

Co prezydent stolicy może zrobić w sprawie reprywatyzacji?

Pomóc pokrzywdzonym mieszkańcom. Powinien powstać stołeczny fundusz mający oddłużyć lokatorów, którzy wpadli w spiralę zadłużenia przez czyszczenie kamienic. Dziwię się, że do dzisiaj nie powstał. Powinny też zostać podjęte decyzje personalne wobec osób odpowiedzialnych za reprywatyzację. Nikt nie żądał od pracowników oświadczeń w sprawie posiadania roszczeń. Nie było zasad kodeksu etyki. Nic więcej nie można zrobić na poziomie miasta.

Czy komisja weryfikacyjna jest konstytucyjna?

Nie wiem. Wiem, że takie ciało jak KW było potrzebne i dobrze, że powstało. Obawiam się, że niekonstytucyjność KW według prezydent stolicy polega na tym, że na jej czele stoi Patryk Jaki, który nie jest prawnikiem.

Jarosław Kaczyński powinien stanąć na czele rządu?

Powinien, ale jeśli stanie, to będzie ostatnia kadencja rządów PiS. Powinien wziąć odpowiedzialność za rządzenie na siebie, ale nie weźmie, bo PiS już więcej wyborów nie wygra. Cały ten rząd jest do zrekonstruowania.

—rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

"Rzeczpospolita"