Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Sejm się nie odgrodzi

Wiktor Ferfecki 28-11-2017, ostatnia aktualizacja 28-11-2017 10:21

Nie będzie symbolicznego odcięcia się posłów od obywateli. Płot przy ul. Wiejskiej jednak nie powstanie.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Stalowy parkan za 610 tys. zł Kancelaria Sejmu chciała zbudować jeszcze w tym roku. Miał mieć 2,25 m wysokości i stanąć tam, gdzie Sejm nie jest jeszcze ogrodzony, czyli głównie od strony ul. Wiejskiej.

O tym, że zamiar nie jest już aktualny, powiedziała szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych, poświęconego budżetowi kancelarii na przyszły rok. – Nie ma planów budowy płotu, choć takie mieliśmy – zaznaczyła.

Ta deklaracja może zaskakiwać, bo jeszcze na początku listopada wydawało się, że Kancelaria Sejmu będzie walczyć o możliwość budowy płotu. Odwołała się wówczas do ministra kultury Piotra Glińskiego od negatywnej opinii stołecznego konserwatora zbytków.

Ten już raz, pod koniec 2016 roku, zgodził się na płot. Jesienią zmienił jednak zdanie, opierając się na opinii Społecznej Rady Ochrony Dziedzictwa Kulturowego.

Dlaczego sejmowe władze nie chcą już walczyć o budowę? – Prezydium Sejmu na ostatnim posiedzeniu podjęło decyzję o niebudowaniu płotu. Ponieważ były głosy podzielone, nie ma jednomyślności, zdecydowałam, że nie będę realizować tego działania. Na pewno w 2018 roku nie będziemy tego płotu realizować na siłę – mówiła Agnieszka Kaczmarska posłom z Komisji Finansów Publicznych.

– Marszałek chciał, by w prezydium była zgoda wokół tej inwestycji – potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą" wicemarszałek Stanisław Tyszka z Kukiz'15, który nie ukrywa, że sam jest przeciwnikiem stawiania płotu.

Nieoficjalnie mówi się, że marszałek stracił cierpliwość do batalii ze stołecznym ratuszem. Ten serial trwa już bowiem dziesięć lat.

Po raz pierwszy z pomysłem budowy parkanu wystąpił za pierwszych rządów PiS ówczesny marszałek Ludwik Dorn. Powód? Z audytu służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wynikało, że brak płotu sprzyja zamachom. O tym, że na teren Sejmu może wjechać „ciężarówka wypełniona materiałem wybuchowym", mówił w 2006 roku posłom z Komisji Regulaminowej ówczesny komendant straży marszałkowskiej Mieczysław Kuras.

Dorn zapisał w budżecie 2,6 mln zł na cele budowy, jednak z pomysłu wycofał się jego następca Bronisław Komorowski z PO. Obawiał się złej reakcji wyborców, a nastawienie PO zmieniło się w 2013 roku, gdy ABW schwytała Brunona K., chemika z Krakowa, który szykował zamach na Sejm. I to według scenariuszu nakreślonego przed laty przez Kurasa.

Entuzjastą budowy stał się marszałek Radosław Sikorski, ale na drodze stanął stołeczny konserwator. Jego zdaniem, choć parkan stał przy ul. Wiejskiej przed wojną, potem odbudowano kompleks, nadając mu formę otwartą.

Po zmianie ekipy rządowej do budowy wyraźnie parło PiS. Jednak znów nie po drodze było z konserwatorem. W 2015 roku zgodził się na parkan, ale ze szkła. Prezydium Sejmu po opracowaniu dwóch koncepcji przed studio architektoniczne odrzuciły je jako mało estetyczne.

Jedyna pozytywna decyzja, ta z końca 2016 roku, którą następnie zmieniono, zapadła po serii dymisji w stołecznym ratuszu i odwołaniu wieloletniego konserwatora.

Czy rzeczywiście jest o co walczyć? – Przez lata obszar parlamentu był otwarty i nie powodowało to żadnych problemów – uważa wicemarszałek Tyszka.

Zauważa, że bez budowy parkanu PiS i tak utrudniło poruszanie się po kompleksie, zamykając go dla postronnych osób bez przepustek. W dodatku po sprawie Brunona K. poprawiono zabezpieczenia Sejmu. Zastąpiono bramy dla samochodów wysuwanymi z ziemi przeszkodami, podwyższono parkan na tyłach kompleksu i urósł murek od strony ul. Wiejskiej, by nie można było sforsować go autem.

Problem w tym, że dotąd nieoficjalnie mówiło się, że PiS prze do płotu również z powodów politycznych. Chodzi o to, by podczas kontrowersyjnych głosowań przed Sejmem nie ustawiać już barierek.

"Rzeczpospolita"