Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Ostatni przystanek

Marek Kozubal, Janina Blikowska 19-02-2010, ostatnia aktualizacja 21-02-2010 12:09

Gdy na cmentarzu do grobu składano ciało policjanta zabitego nożem przez nastolatka, w prokuraturze zarzut zabójstwa usłyszał inny młodociany przestępca. Z zimną krwią zadźgał 15-latkę.

Andrzej Struj pozostawił żonę i dwie córeczki, które były dla niego wszystkim. Gdy podjął interwencję przeciwko wandalom wracał z zakupami dla nich: pościelą z księżniczkami i jaśkami  z misiami. Kończył właśnie urządzać pokój dla dziewczynek
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Andrzej Struj pozostawił żonę i dwie córeczki, które były dla niego wszystkim. Gdy podjął interwencję przeciwko wandalom wracał z zakupami dla nich: pościelą z księżniczkami i jaśkami z misiami. Kończył właśnie urządzać pokój dla dziewczynek
autor: Kamiński Jakub
źródło: Fotorzepa
autor: Kamiński Jakub
źródło: Fotorzepa

Karol P., 17-latek, nie okazał skruchy – mówi prokurator Krystyna Gołąbek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, która prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa nastolatki. Dlaczego zabił? – Obraziła moją dziewczynę – powiedział twardo w czasie przesłuchania.

Skruchy prokurator nie dostrzegł też u niespełna 18-letniego Mateusza N., który zabił na przystanku tramwajowym na Woli policjanta. Andrzej Struj zginął, bo zwrócił uwagę pijanym chuliganom demolującym tramwaj.

Gdy na Cmentarzu Północnym bohaterskiego policjanta żegnały tłumy warszawiaków i najwyższe władze państwowe, w mińskiej prokuraturze trwało przesłuchanie Karola P. – To notowany już za kradzieże i rozboje zdemoralizowany młodociany przestępca z Bielan – mówią. – To bandyta, który czuje siłę, bo w kieszeni ma nóż – dodają.

– Karol P. usłyszał zarzut zabójstwa Martyny U., 15-letniej uczennicy z Grochowa – mówi Krystyna Gołąbek, rzecznik siedleckiej prokuratury. Jego przesłuchanie trwało kilka godzin. P. przyznał się do winy.

Nożem za zniewagę

Chłopak był pijany, gdy zadał trzy ciosy nożem koleżance, Martynie U. Ugodził ją w trakcie kłótni na przystanku autobusowym w Nowym Koniku koło Sulejówka w środę późnym wieczorem. Podobno źle mówiła o jego dziewczynie.

Martyna mieszkała na ul. Zagójskiej na Grochowie. Uczyła się w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Radości.

W środę wieczorem wraz z koleżanką Kariną wybrały się na eskapadę samochodem z trzema znajomymi. Matce powiedziała, że wychodzi tylko na godzinę.

Jeździli po mieście, zahaczyli o znajomych. Pili alkohol. Przerwę zrobili sobie w Nowym Koniku (stamtąd pochodził kierowca auta 29-letni Grzegorz F.).

Mężczyźni z Martyną wyszli z auta, aby zapalić papierosy. Karina została w samochodzie. – Widziała tylko, że koleżanka osunęła się na śnieg. Wysiadła, by jej pomóc, wtedy mężczyźni odjechali – mówi prokurator.

Policjantów zaalarmowała właścicielka posesji, przy której doszło do tragedii. Martyna trafiła do szpitala przy ul. Niekłańskiej. Pomimo natychmiastowej dwugodzinnej operacji zmarła.

Policjanci już po kilkunastu godzinach zatrzymali sprawcę zabójstwa Karola P. i dwóch pozostałych mężczyzn, którzy zabrali dziewczynki na przejażdżkę: 18-letniego Sebastiana P. i Grzegorza M.

Można było zapobiec zbrodni

– Karol P. i Sebastian P. byli od trzech miesięcy pod dozorem policyjnym, my wtedy wnioskowaliśmy o areszt – mówi stołeczny śledczy.

Zabójca Martyny i jego kolega w listopadzie byli już w rękach bielańskich policjantów. Zostali zatrzymani, bo w mieszkaniu przy ul. Magiera dotkliwie pobili i okradli młodego mężczyznę. Podkochiwał się on w znajomej chłopaków. – Był nachalny. Chciała się go pozbyć, o pomoc poprosiła Karola P. i Sebastiana P. Ci napadli na „kochanka“ – opowiada jeden z policjantów. – Gdyby wtedy trafili do aresztu, o co wnioskowaliśmy, można było zapobiec tragedii pod Sulejówkiem – twierdzi .

Prokuratorzy są jednak sceptyczni. – Nie było podstaw do aresztu. Sprawcy przyznali się, nie było obawy matactwa, nie ukrywali się. Prokurator zastosował wobec nastolatków dozór policyjny, mieli stawiać się w komisariacie trzy razy w tygodniu – tłumaczy Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wzory z podwórka

To kolejne zabójstwo dokonane przez młodocianego przestępcę. Dziesięć dni temu na przystanku tramwajowym przy centrum handlowym przy Połczyńskiej Mateusz N. rzucił sie na policjanta. Pięć razy pchnął nożem w klatkę piersiową Andrzeja Struja. Jego 18-letni kolega Piotr R. trzymał ofiarę.

Dlaczego młodzi ludzie tak łatwo popełniają najcięższe zbrodnie? – Bo dorośli zostawiają młodzież samym sobie. Nie ma dla nich świetlic socjoterapeutycznych, dodatkowych zajęć, dlatego szukają wrażeń – uważa Ryszard Rybka, pedagog.

– Zbieramy żniwo długoletniego zaniedbania wychowania dzieci i młodzieży. Nastolatki hołdują zasadzie: rób, co chcesz, i miej w nosie szacunek do człowieka – uważa prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ.

– Dla nich autorytetem jest zdemoralizowany rówieśnik z podwórka – mówi Rybka.

W 2009 roku w stolicy prawo złamało 2477 młodocianych. Popełnili co ósme przestępstwo. Według policyjnych statystyk ,nieletni byli sprawcami co drugiej bójki, co trzeciego gwałtu, co trzeciego rozboju i co czwartego aktu wandalizmu.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy

Najczęściej czytane