Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Lot mrożący krew w żyłach

Michał Cessanis, Janina Blikowska 18-03-2010, ostatnia aktualizacja 19-03-2010 21:40

Było tak zimno, że kostniały nam ręce i nogi – mówią pasażerowie samolotu LOT, lecącego z Teneryfy. Chociaż w maszynie zepsuła się instalacja grzewcza, pilot wystartował do Warszawy. – Nikomu nic nie groziło – twierdzi przewoźnik.

Opatuleni w kurtki, czapki i szaliki – taki powrót z wakacji sprawiły pasażerom linie lotnicze LOT
autor: Hubert Łusiak
źródło: Życie Warszawy
Opatuleni w kurtki, czapki i szaliki – taki powrót z wakacji sprawiły pasażerom linie lotnicze LOT

Przemarznięci do szpiku kości, kaszlący i kichający. Tak przez pięć godzin około 100 turystów wracało do kraju z upalnej hiszpańskiej wyspy.

– Samolot LOT-u przyleciał po nas z opóźnieniem. Kiedy wsiedliśmy, pilot poinformował nas, że będziemy lecieć zepsutym samolotem i musimy przygotować się na to, że będzie bardzo zimno, bo nie działa ogrzewanie – relacjonuje Hubert Łusiak, jeden z pasażerów. I pyta: – Dlaczego skazano nas na lot niesprawnym samolotem?

Steward oddaje ubranie

Zamiast o godz. 15.30 w niedzielę, boeing 767 wystartował z Teneryfy dopiero o godz. 23.30.

Gdy maszyna była już w powietrzu, ludzie wyciągnęli z bagaży podręcznych kurtki, czapki i szaliki. Niektórzy jednak ciepłe rzeczy mieli w lukach bagażowych. – Najgorzej było z dziećmi, bo wiele z nich wracało w krótkich spodenkach i bluzach. Steward rozebrał się do koszulki i swoimi rzeczami przykrywał maluchy – opowiada kobieta wracająca z Teneryfy.

Inny pasażer dodaje: – Nie dostaliśmy nawet kubka darmowej herbaty, musieliśmy za nią zapłacić, zresztą dla wszystkich i tak jej nie wystarczyło. Nie było też kocy, którymi moglibyśmy się przykryć.

Żeby na pokładzie było chociaż odrobinę cieplej, stewardesy włączyły kuchenki do podgrzewania posiłków. Przy nich zmarznięci ludzie rozgrzewali dłonie.

– Całe szczęście, że mieliśmy też alkohole kupione w strefie bezcłowej, to rozgrzewaliśmy się od środka – wspominają z sarkazmem pasażerowie.

Ręczny system padł

Jak ustaliliśmy, problemy z systemem ogrzewania w samolocie pojawiły się jeszcze przed jego startem z Okęcia na Teneryfę. Jednak maszyna dostała pozwolenie na lot.

Piloci liczyli na to, że uda im się ręcznie sterować ogrzewaniem. W połowie lotu okazało się jednak, że i to jest niemożliwe, bo padł cały system.

Dlaczego więc niesprawny samolot dostał pozwolenie na powrotny lot? – Ponieważ awaria systemu sterowania ogrzewaniem nie zagrażała bezpieczeństwu pasażerów – twierdzi Jacek Balcer, rzecznik PLL LOT. – Mogliśmy naprawiać samolot tam na miejscu, ale to oznaczałoby opóźnienie lotu o co najmniej dobę – wyjaśnia.

A dlaczego nie było darmowej herbaty? – Na lotach czarterowych posiłki i napoje są płatne, jednak to była wyjątkowa sytuacja i pasażerowie powinni byli dostać herbatę. Będziemy wyjaśniać sprawę i zmienimy wytyczne dla personelu pokładowego. Przepraszamy za wszystkie niedogodności – mówi rzecznik.

Kto zwróci pieniądze?

Samolotem podróżowali turyści kilku biur podróży, m.in. Ecco Holiday oraz Triady. – Będę domagał się zwrotu pieniędzy – zapowiada pan Hubert.

Jednak Triada odbija piłeczkę. – Za to, w jakim stanie był samolot, odpowiada przewoźnik. Jeśli klienci wystąpią do nas o rekompensatę, to my wystąpimy o nią do LOT-u – mówi Jacek Dąbrowski z Triady.

– Już dwie osoby pytały, jak złożyć reklamację. Wszystkie będziemy rozpatrywać indywidualnie. My reklamację złożymy w liniach lotniczych – dodaje Agnieszka Lipowczyk z Ecco Holiday.

Bartosz Głowacki z miesięcznika „Skrzydlata Polska“ komentuje: – Z czarterami często są różne problemy, bo te samoloty są bardzo intensywnie eksploatowane. Według mnie, w tej sytuacji pilot wybrał mniejsze zło, bo na zastępczą maszynę pasażerowie musieliby czekać klika godzin.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy

Najczęściej czytane